the revelstein post

rzeczy które warto mieć, miejsca w których warto być, ludzie których warto znać.

Tag: życie

bieganie, lód, ból

wczorajsze bieganie było tylko w planach. padający śnieg mnie i zniechęcił i wystraszył. było dość trudno i bieganie zwłaszcza rekreacyjne nie miało sensu. ale sumienia pracowało. dziś rano postanowiłem to odrobić, choć z domu wyciągano mnie końmi. absolutny brak motywacji, który to stan– co za duma – udało mi się jednak przemóc. ale bieganie było bardzo nieprzyjemne ze względu na podłoże. tu i ówdzie mniejsze lub większe oblodzenie, na dodatek dużo odcinków zaśnieżonych, a w zasadzie zabrejonych. i ślisko, ślisko, ślisko…  to powodowało, że biegłem cały czas usztywniony, z mięśniami nienaturalnie napiętymi i gotowymi do reakcji na jakikolwiek poślizg, wahnięcie, stratę pionu. nie sprawiało mi to radości. męczyło. zmieniłem też przez to rytm wybiegu. zamiast biegu ciągłego, zafundowałem sobie tzw „trójki”, czyli trzy minuty biegu plus minuta mocnego marszu; klasyczny gallowey aż do skutku. a skutek czyli plan był taki: zaliczyć minimum 30 minut ruchu, nie mniej jednak niż 5 kilometrów. udało się ( 5km w 32:30), ale jeszcze teraz (jest 14.00) z lekka bolą mnie kolana. w weekend będzie lepiej (tak twierdzą synoptycy). na sobotę zakładam więc 30 minut ciągłego biegu w średnio wolnym tempie, zaś w niedzielę baaardzo wolno (+/- 7min/km), 7-8 kilometrów, nie mniej jednak niż 50 minut na nogach. no i może jednak powinienem kupić inne buty? na razie biegam w letnich mizuno, ale dziś właśnie się przekonałem, że kupowanie zimowego obuwia biegowego, to nie do końca tylko marketingowy wymysł.

(…)

zadanie na luty. zrobić listę stu rzeczy, które są mi koniecznie (niezbędne) do życia. z wyłączeniem książek, które są „dobrem wspólnym”.

pictures world

(…)

my nie jesteśmy zwierzętami, a więc nie po to się pieprzymy, aby poczynać czy zaczynać jakieś „nowe życie“. to w zwyczaju mają zwierzęta. my dzieci mamy, jak je chcemy mieć. i dawno już nie przyjmujemy tego jako dopust boży.

pictures world (and happy hollyday)

niestety znów mamy święta. postarajcie się by przeżyć  je godnie.

(…)

znalezione na ścianie: kobieta która jęczy w nocy, nie warczy w dzień.

ukryty cel

moim ukrytym celem jest nic nie robić. mała przerwa w życiu codziennym. lubię drzewa, psy i koty i ciszę. patrzenie na nie daje mi poczucie bycia częścią czegoś większego. nie wierzę w boga, zwłaszcza w boga z wielką siwą brodą, ale czuć się częścią czegoś większego to wspaniałe uczucie.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.