przyjemności nieprzyjemności

na fotce prawie jak i w warszawie… śnieżyca pozbawiła mnie zaplanowanej na dziś sesji biegowej. miało być spokojne 40 minut równie spokojnego porannego biegu, ale okazało się, że jest dość nieprzyjemnie. ponieważ bieganie ma być przyjemnością, nie zaś etapem przygotowywania się do czegokolwiek, najrozsądniejszym było zrezygnowanie z katowania się dla zasady (tym bardziej że biegam w letnich butach, które niechętnie “współpracują” ze śnieżnym podłożem). to co nie udało się dziś, pewnie odrobię jutro, albo w inny dzień… a taka zima jak za oknem (i na zdjęciu) zaprawdę bywa ładna.