post written by revelstein
jaka jest różnica między księdzem bonieckim a księdzem isakowiczem-zaleskim? nawet jeśli zaleski wystąpi w mediach, to z reguły ględzi bez sensu. boniecki mimo że występuje non stop, zawsze mówi z sensem.
jaka jest różnica między księdzem bonieckim a księdzem isakowiczem-zaleskim? nawet jeśli zaleski wystąpi w mediach, to z reguły ględzi bez sensu. boniecki mimo że występuje non stop, zawsze mówi z sensem.
w klubie “gazety wolskiej” w gdańsku odbyło się spotkanie z tak zwanym eurodeputowanym ryszardem czarneckim. pan deputowany richard zastanawiał się nad tym czy stracimy niepodległość, oraz promował swą własną książkę (o jezus maria) pod tajemniczym tytułem „w skórze reportera“. okoliczna ludność tubylcza ewakuowała się na własną prośbę i bez przymusu. doszli do wniosku, że zagrożenie dla życia i zdrowia jest zbyt wielkie, by ryzykować pozostanie w domach. tuż po 19.00 sytuacja zaczęła powracać do normy.
anita gargas dostała właśnie główną nagrodę wolności słowa od sdp. za „docieranie do prawdy o katastrofie smoleńskiej” i za program „misja specjalna”. ciężar nagrody wprost poraża i rzuca na kolana, podobnie zresztą jak i ciężar (czyli nadwaga) szanownej laureatki. rzecz tym tym jednak, że oto trzech nawiedzonych frustratów i autsajderów, na okrągło nagradza trzech innych nawiedzonych i skrzywdzonych frustratów i autsajderów. wzruszające.
dopiero wczoraj (zupełnie przez przypadek) udało mi się zobaczyć w telewizji film dokumentalny „variete-muzyka bez końca”. o zespole-legendzie wczesnych lat 80-tych, ale i później również, choć nie tak intensywnie i nie tak do bólu. zespół odkrył niezrównany walter chełstowski i pokazał po raz pierwszy w jarocinie w roku 1984 (o ile mnie pamięć ma nie zawodzi). w uszach na nowo brzmią mi więc „i znowu ktoś przestawił kamienie” a późniejsze „klaszczę w dłonie” gęsi mocno skórkę… mimo lat. dziękuję ci walterze. znamy się, choć ty ciągle zdaje się nie możesz namierzyć kim jestem.
w telewizji domo program „wnetrza za milion dolarów“. ze środka nowego jorku, o projektowaniu wnetrz za kase jak w tytule. co zresztą w dużej mierze jest wyrazem (i gwarancją) specyficznego dość gustu. to co może być irytujące, to parada klinicznie zmanierowanych gejów, przerysowanych do granic śmieszności. po prostu irytujacych. a te stada arytycznych pedałków, obracają się w towarzystwie wybotoksowanych, starych lampucer, co to z tyłu liceum, a z przodu… studia wieczorowe dla zaawansowanych, czyli muzeum do kwadratu. całość więc – delikatnie mówiąc – w nie najlepszym guscie. wypasione towarzystwo w wypasionych range roverach. mimo żem wyjątkowo tolerancyjny, to nie mogłem sobie odmówić tych uszczypliwości.