nie-patriotycznie
szczęśliwie już prawie zapomniałem że była jakaś katastrofa samolotu, a tu nagle bęc… za sprawą jakiegoś generała, tubylcy betonu od nowa rozdrapują zapomnianą ranę. a prawda jest niesłychanie banalna i niezmienna od prawie już dwóch lat. nie byłoby tragedii, gdyby piloci przestrzegali procedur. oni to zlali. a czy taki, siaki, czy owaki generał był w kokpicie, czy się odzywał, czy może milczał jak grób… to kompletnie drugoplanowe i wręcz nieistotne.
