Start Here
nazywam siebie revelstein. takim nickiem od lat posługuję się w internecie. ponieważ jestem managerem (raz wyżej raz niżej, raz lepiej raz gorzej) w dużym koncernie medialnym, prowadzenie bloga pod własnym nazwiskiem wydawało mi się przedsięwzięciem dość ryzykowny. moje prywatne poglądy, czasami wyrażane w sposób ekstremalny, nie mogą być w jakikolwiek sposób kojarzone z moim pracodawcą.
w sieci jestem znany głównie z mojego pierwszego bloga (w sumie jedynego), tabloid on line, który do tej pory się ukazuje (również i tutaj>>) i ciągle sobie radzi, czym jestem pozytywnie zdziwiony i miło połaskotany. tym bardziej, że to blog dla nielicznych i raczej odpornych, wierzących w to, iż absurd jest kwintesencją naszej (waszej) polskiej rzeczywistości. parę razy już chciałem go zamknąć, ale jakoś tak nie udało się tego zrobić.
i pomyślałem sobie, że zamiast zamykać stary blog, rzec można z tradycjami, lepiej może uruchomić nowy, drugi i alternatywny, z kompletnie różnymi treściami. bo cynikiem to ja jestem i owszem, ale nie zawsze i czasami mam ochotę skrobnąć coś tam innego, uczesanego, z innej półki i o czym innym i dla innych i w ogóle inaczej. i minimalistycznie bardziej (w sensie treści i oprawy), bo przy okazji i tak naprawdę, to w życiu staram się być minimalistą, raczkującym ciągle, ale z wiekiem coraz bardziej zaangażowanym. bo do tego życia jako się rzekło, coraz mniej rzeczy mi jest potrzebnych, a coraz więcej jest zbędnych, mulących, zawadzających, nigdy nie używanych a zalegających pod nogami, przeszkadzających i nieatrakcyjnych.
co jeszcze? no, toczy się to wszystko jakoś, raz lepiej a raz gorzej, choć narzekać nie mogę i nie powinienem. mam dwa obywatelstwa i dwa paszporty, dwa domy w związku z tym (w sensie lokum), jednego kota i trochę rozrzuconej po świecie rodziny, tu, tam i gdzieś jeszcze. można do mnie pisać, acz niechętnie generalnie odpowiadam, bo staram się świadomie ograniczać ilość otaczających mnie spraw, problemów i ludzi. jak każdy mam swoich ulubieńców i “mentorów”, ulubione książki, obrazy i muzykę, ale aż takim ekshibicjonistą nie jestem, by publicznie to ujawniać. kto wie, może kiedyś, ale dzisiaj raczej nie. wpadajcie tu od czasu do czasu, bo tym sprawicie mi przyjemność.